
Historia kołem się toczy, czyli krótka opowieść o koncernie Volkswagen
Dzisiaj, kiedy wsiadamy do Volkswagena Passata, T-Roca czy nawet malutkiego Up!-a, może się wydawać, że firma Volkswagen istniała od zawsze. Slogan, który jeszcze do niedawna był wykorzystywany w mediach („Volkswagen. Das Auto”) kojarzą niemal wszyscy, nawet osoby, które samochody znają głównie z kart książek albo kinowego ekranu. Tymczasem początki firmy sięgają nie tak bardzo odległych czasów, bo roku 1934. Cofnijmy się do tego momentu i prześledźmy, jak toczyły się losy przedsiębiorstwa.
Jak to się wszystko zaczęło?
Początki znanego niemieckiego producenta samochodów sięgają czasów poprzedzających drugą wojnę światową. W czerwcu 1934 roku Związek Przemysłu Samochodowego III Rzeczy podpisał z firmą Ferdinanda Porsche umowę, na mocy której konstruktor miał zaprojektować od podstaw nową markę samochodów. Wybór nie był przypadkowy, bo Porsche już wcześniej opracował konstrukcję samochodu Type 12 i Type 32, choć na żądanie innego zleceniodawcy.
Wszystko zmieniło się, kiedy Porsche poznał Adolfa Hitlera. Przywódca III Rzeszy zażyczył sobie, aby wynalazca stworzył prawdziwy samochód dla ludu (dosłownie „Volkswagen”). Choć mogłoby się wydawać, że w tamtych czasach produkcja samochodu, który jeździ w miarę szybko, mieści rodzinę z trojgiem dzieci i nie pali jak smok, jest niemożliwe, Ferdinand Porsche dokonał cudu i stworzył Volkswagena Garbusa (wtedy znanego jeszcze jako KdF Wagen). Przy okazji został głównym konstruktorem państwa niemieckiego.
Czasy po drugiej wojnie światowej
Globalny konflikt i upadek III Rzeszy zachwiały fabryką produkującą Garbusy, która stanęła na krawędzi upadku. Dopiero kiedy brytyjski rząd wyłożył kapitał i zaczął wykorzystywać moce przerobowe fabryki do własnych potrzeb, koncern stanął na nogi. Wtedy też została oficjalnie zarejestrowana nazwa Volkswagen. Siedziba firmy na długie lata została ulokowana w Wolfsburgu.
Choć Volkswagen Garbus przyniósł firmie ogromny sukces, skupienie produkcji wyłącznie na jednym modelu nie wpłynęło pozytywnie na rozwój technologiczny firmy. Niektórzy historycy twierdzą nawet, że przyczyn zwolnionego rozwoju gospodarczego należy upatrywać w procesie, który czeska marka Tatra wszczęła przeciwko niemieckiemu gigantowi, zarzucając mu kradzież pomysłów i wzorów. Rzekomo Volkswagen przegrał spór i musiał wypłacić konkurentowi wielomilionowe odszkodowanie, które w innej sytuacji zostałoby przeznaczone na modernizację linii produkcyjnych.
W tych przypuszczeniach może być sporo prawdy, ponieważ autor Garbusa, Ferdinand Porsche wielokrotnie współpracował z czeskim konstruktorem, Hansem Ledwinkiem. Ledwinek opracował wcześniej Tatrę T97, do której Garbus wykazywał łudzące wręcz podobieństwo.

Era „postgarbusowa”
Volkswagen Garbus stał się punktem wyjścia dla kolejnych projektów firmy. Jednym z pierwszych był Volkswagen Karmann-Ghia, stworzony w 1951 roku przez firmę Karmann. Drugi człon nazwy pochodził od włoskiej firmy projektowej Carozzeria-Ghia, która dopracowała szczegóły karoserii i linii nadwozia.
Początkowo współpraca z Volkswagenem, który miał rozprowadzać ten model do salonów, nie układała się najlepiej. Z czasem jednak partnerzy zbliżyli się do siebie na tyle, że Karmann wybudował oddział firmy w bezpośrednim sąsiedztwie brazylijskiego centrum Volkswagena.
Co ciekawe, w Brazylii doskonale przyjęła się wersja Karmann-Ghia Touring Coupe z silnikiem 1,6 litra o mocy 54 KM. Volkswagen nigdy nie zdecydował się na oficjalną dystrybucję tego modelu w Europie, gdzie za bezpośredniego następcę Garbusa uważa się po dziś dzień Volkswagena Golfa. Pierwszy Golf został przyjęty bardzo ciepło, a największą popularność przyniosła mu sportowa wersja GTI z silnikiem 1,6 litra o mocy 110 KM oraz 1,8 litra o mocy 112 KM.
Podbój Europy
Za kluczowe z punktu widzenia ekspansji marki uważa się lata 50. XX wieku, kiedy na europejskie drogi trafił Volkswagen Transporter. Wkrótce potem w szeregi niemieckiego koncernu zawitał pierwszy Passat, który przez zarząd firmy określany był mianem limuzyny-kombi. Wyróżniał się wzdłużnie ułożonym silnikiem z napędem na przednie koła i litrażem od 1,3 do 1,6 litra.

Pod koniec lat 70. Volkswagen zaprezentował zmniejszoną wersję Golfa, model Polo. Po kilku latach rozwoju tego modelu (ostatnie wersje mogły pochwalić się silnikiem 1,5 i 1,6 litra o mocy odpowiednio 75 i 110 KM), przedstawiono także sportowego Volkswagena Scirocco w zastępstwie wycofywanego już modelu Karmann-Ghia.
Ten sportowy samochód został zaprojektowany przez włoskiego projektanta Giorgetto Giugiaro, odpowiedzialnego w późniejszym czasie za linie takich samochodów jak Alfa Romeo Brera, Ferrari 250 GT, Maserati Spyder czy Mazda 626. Innymi słowy: miało być szybko, dynamicznie i stylowo. I było, choć sportowy Scirocco dziedziczył sporo po wycofanym Karmannie-Ghia (ta sama płyta podłogowa, wspólne podzespoły).
Co działo się w latach 80. i 90.?
Przez kolejnych kilkanaście lat Volkswagen z sukcesem wdrażał kolejne projekty. To w tym czasie powstał nowy Passat, a także Volkswagen Santana. Pierwsza połowa lat 80. przyniosła napęd na cztery koła w Passacie Synchro, wyposażonym w silnik R5 o pojemności 2,2 litra. Początek lat 80. to także odświeżona wersja Golfa z numerem II. Na jego podstawie powstały w późniejszym czasie modele Jetta i Caddy.
Lata 90. to przede wszystkim Golf „trójka”, wybrany w 1992 roku Samochodem Roku. Dużo emocji budziła zwłaszcza wersja z silnikiem VR 6 o pojemności 2,8 litra i mocy 174 KM. Kolejne lata przyniosły także silniki Diesla z turbodoładowaniem (legendarny TDI).

Zatrzymajmy w tym miejscu nasz wehikuł czasu. Koncern Volkswagen wykonał ogrom ciężkiej pracy, aby znaleźć się w miejscu, w którym obecnie się znajduje. Wystarczy spojrzeć na transformację, jaką przeszło logo, którego pierwsza wersja przypominała połączenie kierownicy z niemieckim Krzyżem Żelaznym. Od tej pory sporo się zmieniło, a oznaczenia VW zamknięte w okręgu kojarzą nam się głównie z jakością, luksusem i bezpieczeństwem.
Choć marka narodziła się w niepewnych czasach poprzedzających światowy konflikt, przetrwała wojnę, kilka kryzysów gospodarczych i nadal działa dynamicznie, regularnie uzupełniając poszczególne segmenty o nowe modele.
Życzymy, aby każda firma mogła pochwalić się taką konsekwencją, stabilnością i zdolnością adaptacji.
